Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Ilustracje : Karolina Bojakowska 

Bolesław Leśmian
Wyszło Z Boru Ślepawe, Zjesieniałe Zmrocze...


Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze,
Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie.
Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze
I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie.

Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuży,
Co nęci, jak ożywczych jadów pełna misa,
Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa
I ciekliną swych mętów po ziemi się smuży.

Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie,
Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi,
Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie,
Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi.


Wyruszyła dusza w drogę... Dzwonią w dzwony.
"Gdzie są teraz moje sady? Gdzie moje schrony?

Zawołały wszystkie lasy, pełne motyli:
"Spocznij, duszo, w naszym cieniu - nie zwlekaj chwili!"

"Jakże mogę w waszym cieniu spocząć niezwłocznie,
Kiedy sama jestem cieniem, gdzie nikt nie spocznie!"

Zawołała wonna łąka, zalśniona rosą:
"Koś mnie sobie na użytek złocistą kosą!"

"Jakże mogę ciebie kosić, łąko zielona -
Kiedy sama kosą śmierci jestem skoszona!"

I zawołał Bóg zjawiony: "Miłuj mnie w niebie
Gdzie radością niecierpliwy czekam na ciebie!"

"Jakże mogę cię miłować w szczęścia pobliżu,
Gdym smutnego pokochała niegdyś na krzyżu?"

Pozbawiłem ciebie świata i sosen z boru,
Byś nie miała, oprócz Boga, nic do wyboru!"

"Zagnałeś mnie z krasnych maków w ciemność mogiły, -
Gdzieżeś ukrył owe miecze, co mnie zabiły?"

"Nie ukryłem owych mieczy, mam je przy boku,
Jeno zechciej - nieszczęśliwa - spocząć w obłoku!"

"Jakże spocznę w twym obłoku - z ziemia w rozłące,
Kiedym lasom odmówiła i mojej łące!"

"Otrzyj oczy zapłakane szat moich bielą,
A rozkażę mym aniołom - niech cię weselą!"

"Jakże mogę się weselić z tobą w przestworze,
Kiedy śmierci twej pożądam - Boże, mój Boże!"

I zamilkli i patrzyli nawzajem w oczy -
A ponad nim i ponad nią wieczność się toczy.


Różowieje o zmierzchu twój spłowiały liścik...
Wóz turkocze za oknem. Może sen mój właśnie
Tak odjeżdża w złą ciemność - śpiewnie i kolaśnie...
W niebie - drobnych obłoków napuszysty wyścig!
Reszta Boga - w niebiosach! Zachód, tlejąc, zrudział.
O, uwierzyć w tę Resztę i potrwać w tym błędzie!
W dziejach gwiazdy najdalszej brać zawrotny udział
I zawczasu już srebrnieć tym, co kiedyś będzie...
Lub tam, gdzie żale świata na szczytach się śnieżą,
W tym sniegu, w tym wzbielałym ku zaciszom zgonie
Znaleźć dwie załamane, dwie bez jutra dłonie
I całować, nie wiedząc, do kogo należą...
Gdym twe dłonie w wiosennej całował zamroczy,
Cóżem wiedział o tobie? Nic - snie mój nietrwały!
A kochałem twe dreszcze, i duszę, i oczy,
I świat cały - i usta - i znowu świat cały!